niedziela, 10 kwietnia 2016

Spoiwo rzeczywistości


Jeszcze raz zagubiłam się we śnie. Błądziłam po mokrych ulicach nieznanych miast, przestrzeni obcej i trochę wrogiej. Był lekki niepokój, ale nie lęk. Przecież wiedziałam, odczuwałam podskórnie, że wszystko dzieje się po coś. Powód zawsze jest ten sam - poszukiwanie - cel sam w sobie, próby odnalezienia "tego czegoś", niezidentyfikowanego, niewiadomego, przeczuwanego tylko. A tak naprawdę - siebie samej. Skrzyżowania dróg wprowadzały w świat wieloznaczności, jednak ta podzielona płaszczyzna ukrywała sens, spajała każdy najmniejszy element.

 


Musiałam się wreszcie obudzić, żaden sen nie trwa wiecznie. Podróż trwa dalej, a jakże. Szkoda tylko, że rzeczywistość odbiera mi to poczucie sensu. Sens nadal wydaje się zbyt ulotny.

środa, 30 marca 2016

Samotne planety


Po latach wracam do lektury "Małego Księcia". Jesteśmy samotnymi planetami krążącymi po różnych/tych samych orbitach... A jednak dorośli są bardzo dziwni, dziwni i śmieszni... Omijamy się tak skutecznie, to nasz nadrzędny cel. Samotność? Jeśli coś staje się normą, złe jest wszystko inne, obce, nieznane, przerażające. Tak więc samotność jest dobra. Naprawdę.

wtorek, 29 marca 2016

stressed out


Jesteśmy zestresowani, ciągły niepokój to nasz znak rozpoznawczy, ten stan uniesienia ściska nam gardło. Dla kilku groszy w kieszeni i statusu jednostki przystosowanej społecznie wyrzekamy się siebie. Ty i ja.

 
 

czwartek, 24 marca 2016

Odchylenie autentyzmu


Zrzeszam się z dziwadłami wszelkiej maści, z szaleńcami, skrzywionymi umysłowo i emocjonalnie, z buntownikami bez wyboru, utożsamiam się z każdym przejawem odchylonego autentyzmu na tym padole zwielokrotnionej i powielanej bylejakości, wygodnictwa i najzwyklejszego skurwysyństwa.


 
 

niedziela, 20 marca 2016

Lusterkowe wcielenia


Stłoczenie, szum i mijanie się na korytarzach bez dotykania, muskania, przenikania. Nowe odkrycia, zwłaszcza jedno - konkretnie niekonkretne - odkrycie rozdwojenia się, życia dodatkowego, kolejnego lusterkowego refleksu. Mówiłaś kiedyś, Emmo, że przynależność do klanu "papierowych kulek" skutkuje doznawaniem, co i rusz, obcości tego, co nas spotyka.



Przyobleka się maskę, bez świadomości, odruchowo, w geście obronnym. Bez udziału woli, bez zastanowienia. Mechanizm, instynkt przetrwania dyktuje każdy kolejny krok. Jeśli oswoję nowy teren, będę za niego odpowiedzialna. Nieoswojenie więc jest bardziej komfortowe, bezpieczne. Czy o to mi chodziło?

środa, 9 marca 2016

Jeszcze nie wiem, czy żyję...


Przygoda z innym życiem trwa. Jeszcze nie mogę się w nim zadomowić. Nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że właśnie wtedy, gdy stąpałam nad krawędzią, osunęła mi się stopa. Można przecież nie wiedzieć, że się umarło...

piątek, 19 lutego 2016

Po prostu


Niech to będzie właśnie taka kartka wyrwana z zeszytu, coś błahego, zbędnego, coś, co pomniesz, wyrzucisz zaraz po przeczytaniu. Albo przed. Właśnie taka.

Nikt nie spowiada się z żalu, nie tłumaczy. Bo jak? Po co? Komu? Żal trzeba przeżyć samotnie i cisnąć daleko za siebie.

Tylko to jedno - ten rodzaj intymności, której już nie ma między nami. Ten wyraz twarzy, kontury oczu i ust, gdy rozmawiasz z nią, może z tamtą też... Niektórych rzeczy nie da się opisać słowami.

Rozproszyłeś się w innych ludziach, bo nigdy nie potrafiłam być ostoją. Dla nikogo. Nie myśl o tym. Wyrzuć tę kartkę. Po prostu.