poniedziałek, 17 października 2016
To mówię (nie) ja
Nieproporcjonalnie wiele
Rzeczy nas dotyczy, które mało nas obchodzą
Chyba więcej szczęścia mają
Nie co ci się rodzą, a ci co umierają
Tamci wynaleźli bomby
Ci niezrozumiałe akty prawne
Trudno to wszystko zrozumieć
Trudno w to wszystko uwierzyć naprawdę
To mówię ja do Ciebie
Ja do Ciebie, ja do Ciebie
Wokół tyle jest przestrzeni
Co z tego kiedy ludzi jest za wiele
Jednoznacznie trudno orzec
Którzy to wrogowie, a którzy przyjaciele
Jedni wciąż się uśmiechają
Inni wypytują o rzeczy mało ważne
Trudno to wszystko zrozumieć
Trudno w to wszystko uwierzyć naprawdę
To mówię ja do Ciebie
Ja do Ciebie, ja do Ciebie
Kiedyś kupię nóż
I powyrzynam wszystkich wkoło
Kupię nóż
Zostawię tylko dwoje
Tylko ja i Ty
Ja i Ty,
Tylko ja i Ty
Kiedyś kupię nóż
I powyrzynam wszystkich wkoło
Kupię nóż
Zostawię tylko dwoje
happysad
sobota, 17 września 2016
This day
Z łezką w oku, drżącymi ze wzruszenia ustami, życzę Ci, braciszku, wszystkiego dobrego, dużo siły i wytrwałości.
poniedziałek, 12 września 2016
sobota, 20 sierpnia 2016
Bariera realności
Nic nowego, czas nie zatrzymał się ani na chwilę. Popadanie w marazm nie jest skutecznym sposobem na życie wieczne. Cóż. To już sierpień, miesiąc, gdy romantyczne marzenia, pobudzone promieniami słońca, zaczynają umierać. Nie pierwszy raz.
Utknęłam w świecie serialu sprzed lat. Jest kilka takich historii, które wydają się opowiadać życie. Jestem Jodi, na którą patrzy Matt. W tych czarnych oczach zawarte jest tak wiele. Wiem, że on zawsze jest obok, czuję jego bliskość, silne ramię służące pomocą. Jeszcze nie chcę wypowiedzieć słów, na które czeka. Chcę, by ta chwila trwała.
Jest w nas o tyle więcej przestrzeni niż jedna realność, stanowiąca twardą barierę, poza jaką giną lub realizują się sny.
wtorek, 5 lipca 2016
Szczodrość tego lata
Nie mogę się skupić, lewituję gdzieś w międzyczasie. Nie wiem, co myślę, co czuję, czego chcę. Płowe wrażenia przeciekają mi przez palce. Konkretność pierzchła i zostawiła mnie pełną sprzeczności i rozterek - czyli mnie ze mną. Widocznie codzienne zmagania potrzebne są, by udowadniać swoją przydatność światu, tłumaczyć z istnienia w nim. A tak, trudno pogodzić się z egzystencją bez esencji, jak by powiedzieli egzystencjaliści. Jakie to ludzkie.
wtorek, 28 czerwca 2016
Pierwsze słowo zawsze jest najtrudniejsze – pomyślała. I zazwyczaj zupełnie nic nie znaczy. Jego sens ukryty jest bardzo głęboko, podskórnie. To taka chwilowe zaczepienie w rzeczywistości, komunikat – hej, jestem tu, próba obleczenia się w jasność dnia, w jego zwyczajne, płaskie kontury. Ale gdzieś tam ciągle tkwi ta pomroka, która nie pozwala wypłynąć na długo. „Zaczerpnąć tchu prostym „dzień dobry”, pamiętać o uśmiechu, bo to oswaja, znów zanurzyć się w sobie. Tak” – instruowała siebie.
- Dzień dobry – powiedziała na próbę. Poranek był rześki i nawet tak bardzo nie przerażał. Usiadła na odrapanej, parkowej ławce, położyła obok chudych kolan swoje książki, zeszyt, długopis i papierosy. Obłaskawiała przestrzeń. Wrogą, jak wszystko inne. Znała to miejsce, była tu wiele razy wcześniej, ale nie było to jej miejsce. W ogóle nie istniało nic takiego, jak „jej miejsce” odkąd nosiła w sobie ten lęk.
- Dzień dobry – spróbowała znowu, już pewniej.
Odwrócił się do niej, poruszając nerwowo wąsem. W jego oczach odbił się blask słońca i zaraz rozpadł się na tysiąc mniejszych kawałków. Źrenice zwężyły się, gdy próbował skupić na niej wzrok, wyglądały zupełnie, jakby wracały z odległych krain, niespiesznie, powoli. Chyba tracił czujność, był stary.
- Mówią na mnie Wrona. Witaj – chciała się uśmiechnąć, ale ten grymas twarzy nigdy jej nie wychodził.
- Chyba nie mówisz do mnie? – odpowiedział w końcu, pełen wątpliwości, i zastrzygł uszami.
- Ależ tak, to znaczy, bardzo przepraszam, że cię zaczepiam, ale widujemy się przecież dość często w tym parku, więc pomyślałam, że przecież możemy porozmawiać – wyjaśniła niepewnie.
- Nie mam w zwyczaju rozmawiać z ludźmi, nie wychodzi mi to zbyt dobrze, nie wiedziałem nawet, że potrafię – stwierdził bez emocji.
- To tak, jak ja. Obserwowałam cię i doszłam do wniosku, że mamy ze sobą wiele wspólnego – oboje unikamy ludzi, mamy swój świat, swoje ścieżki… – zamilkła w pół zdania, tak bardzo chciała wyjaśnić to, czego wyjaśnić się nie dało. I nie było takiej potrzeby – Jesteś bytem kompletnym, nie potrzeba ci słów, sensów, szukania znaczeń i miejsc, tego… czegoś, ale ja…
- Tak, wiem, jesteś człowiekiem – dopowiedział i znów zastrzygł uszami, jakby było to coś niedobrego.
- Jestem człowiekiem… i nie wiem nawet, co to znaczy.
- Właśnie to. To znaczy, że nie wiesz, bo wiedzieć nie możesz, bo jesteś niepełna, rozdwojona i pełna lęku. Mnie to nie dotyczy, nie bierz ze mnie przykładu.
- Gdzie więc mam szukać, jak wypełnić ten brak, który mnie dławi i przygniata swym ciężarem?
- Gdzieś, kiedyś, nawet kilka razy, jeśli będziesz czujna, zdarzy ci się chwila, gdy w lustrze, witrynie sklepowej czy kałuży, odnajdzie na mgnienie swoją drugą połowę. Ona nie istnieje w tym wymiarze, to powinnaś wiedzieć. Dlatego nie odzyskasz jej nigdy na stałe.
- Wiem, zaczynam to rozumieć. Właśnie dlatego przyszłam. To takie trudne – jej ramiona opadły z rezygnacją.
- Jest też inny sposób, dziecinnie łatwy.
- Jaki?
Spojrzał na nią z góry, choć przecież siedział u jej stóp, z innego poziomu, metafizycznego pomiędzy, gdzie te kilka centymetrów nie robiło żadnej różnicy – patrz ludziom w oczy, prosto w oczy, tak mocno i wnikliwie, jak tylko potrafisz. Odnajdziesz w nich kawałek siebie, za każdym razem, nawet, jeśli w niektórych na pozór dostrzeżesz tylko pustkę, to także będzie część ciebie. Zapamiętuj te fragmenty. Nie próbuj ich złapać, ani poukładać, to niemożliwe. Wymkną ci się z rąk. Będą jasne i ciemne, szare i zupełnie przezroczyste, ale właśnie one staną się twoją własnością. Przylgną do skóry, przenikną przez tę cienką powłokę, która oddziela od świata i powoli, stopniowo pozszywają twoje kontury. Kiedyś tu wrócisz, pomarszczona, stara, z posiwiałymi włosami, lecz ze spokojem w sercu. Zbliżając się do kresu swej drogi na tej wielkiej równinie. Wtedy porozmawiamy.
sobota, 11 czerwca 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)
