Gdzieś blisko mnie, poza zasięgiem wzroku i rąk, na kilku pajęczych nóżkach, odchodzi magia tej godziny, tego dnia. Stara się uciec ode mnie, odgrodzić się szczelnie maską niewidzialności, wtopić w tło tarczy zegara lub wleźć pod poplamioną śladami kawy serwetę. Nie może znieść mojej niepogody i przygaszonego spojrzenia. Każe się szukać usilnie, błądzić opuszkami palców po fakturze mebli. Ze strzępków zostawionych w drogowskazie chce być zbudowana raz jeszcze. Nie mam wyboru. Muszę iść. Nie sposób bez niej wytrwać do wieczora.
Im drobniejsze strzępki tym ważniejszy drogowskaz...liczy się każdy element...nawet ten niewidzialny...można go wyczuć poprzez szczeliny szyfrowanej magii.
OdpowiedzUsuńNaszą prywatną magię tak właśnie musimy budować, z maleńkich fragmentów, które na pozór są niewidoczne, a jednak, gdy przyjrzymy się uważnie, gdy zechcemy je zauważyć, stworzą dla nas coś wyjątkowego. Czego również i Tobie życzę;)
Usuń